WALENIE W MELAMINIE cd.

Na koniec poczuł się nieswojo, kiedy prezerwatywa z jego klejem życia trafiła do reklamówki, gdzie już siedmiu jego poprzedników nasienie oddało. Niekoniecznie honorowo. - Dobra byłaś - bąknął. - Ty też, do następnego razu - odpowiedziała, ale już na niego nie spojrzała.

* * *

- Co pan tu wypisuje, w baraku przy drodze, drzwi na drut wiązane? Mógłby pan coś lepszego wymyślić. To przecież wyssane z palca. Nie wydrukujemy - westchnęła naczelna i zaczęła dłubać w uchu. „Z palca, chyba dwudziestego pierwszego - przemknęło przez myśl redaktora, ale refleksją tą nie podzielił się z szefową. Miał przecież w końcu etat. Co jednak podupił, to podupił.

ORGAZMY KOBIETY WĘŻA cd.

Z żywymi członkami bywa różnie. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć; znacie to z życia, prawda? Ale wracając do tematu - skoro jestem dziewczyną z gumy, oczywiście potrafię nakapać sobie soczku prosto do ust. W jaki sposób? To moja mała tajemnica. Potem jeszcze odrobinę pociągam się za piercing i już widzę na horyzoncie pierwszą falę przyjemności. Trochę boli, ale to dodatkowy atut. Poza tym wszystkim lubię się też fotografować. Pierwszy raz zostałam uwieczniona na kliszy, kiedy miałam osiemnaście lat. Już wtedy pokazałam chłopakowi kilka akrobatycznych pozycji. Wytrzeszczał tylko oczy i coś bełkotał pod nosem. Ja z kolei pławiłam się we własnym piżmie. Kiedy zarzuciłam nogi za głowę, rozdziawił usta i gapił mi się aż do żołądka. Potem oczywiście podskoczył i natychmiast wbił się we mnie jak dzikus. Ale było przyjemnie! Nie miałam dużego pola manewru, trzymałam fason i z zamkniętymi oczyma oddawałam się rozkoszy. Soczek spływał mi po pupci. Za moment dołączyły do niego smugi bialutkiego nasienia. A propos tykania - nie mam żadnych zahamowań, ale czasem wolę, kiedy partner porozciera mi soczek po całym ciele. Cudowna maseczka, mówię wam! Co by tu jeszcze dodać? Nic nie dorówna seksowi z gumową dziewczyną, uwierzcie. Przyjemność nie z tej ziemi, wszystko przebiega jakoś inaczej. Gumowego całusa przekazuje Martyna

SEKS W BARZE cd.

- Wyjęłam go i zaczęłam pieścić w dłoniach. Wojtek uśmiechał się zadowolony, aż w końcu powiedział. - Chyba zasłużyłem na coś więcej? Po tych słowach natychmiast padłam na kolana i pokazałam, że potrafię zadziałać naprawdę dynamicznie. Potem on zrobił się bardzo dynamiczny. Wymacał mnie dokładnie, a następnie spenetrował jeszcze obie dziurki, w finale zalewając je obficie świeżym nasieniem. W ramach zabaw końcowych potrzymałam orła między cycami i już było po ptakach. - Wiesz, dziewczyno, nie spodziewałem się po tobie takiego tempa. Pozostawiłam to zdanie bez komentarza. Zastrzegłam jednak, że w barze nic się nie zmieni. Kolega uśmiechnął się na znak zgody. Potem zamknęliśmy biznes i każde pofrunęło w swoją stronę.

SEKS W BARZE cd.

Bardzo chętnie patrzył mi na tyłek, identycznie jak każdy gość z baru. Pewnego razu zaklinowaliśmy się w wąskim przejściu do kuchni. Zawiązał się bardzo rzeczowy dialog: - Śpieszysz się dzisiaj do domu? Bo dla mnie nie ma różnicy, czy dotrę o piątej, czy o siódmej. Jeden chuj… - To samo ja. Jedna cipa… Chętnie ci się zrewanżuję za wszelką koleżeńską pomoc. Wiesz, o co chodzi! Bez ciebie bym sobie nie poradziła, mówię otwarcie… W końcu reszta załogi pogoniła do domu, a my zostaliśmy niby załatwiać sprawy księgowe. Kiedy już uporaliśmy się z buchalterią, Wojtek spojrzał na mnie zakochanym wzrokiem. Wiedziałam, że mam go tam, gdzie chciałam. Teraz jeszcze trzeba było właściwie ulokować jego ptaka. - Wytrzymaj, zaraz wracam! - krzyknęłam i skierowałam kroki do kuchenki. Po powrocie miałam na sobie tylko pantofle na wysokich obcasach. Jestem trochę przy kości, ale dawno minęły czasy, kiedy wstydziłam się tych paru dodatkowych kilogramów na boczkach. W okresie dojrzewania krępowałam się wystąpić na basenie w stroju kąpielowym. Zawsze wolałam mieć pod ręką wielki ręcznik. Teraz już jestem dumna ze swoich solidnych kształtów. Moja dupcia i melonki doprowadzają facetów do szału. Również na Wojtku zrobiłam niesamowite wrażenie, bo patrzył na mnie jak na zjawę z innej planety. Oparł się o stołek barowy i… wyparło mu spodnie. Trochę pomacałam w zagrożonych rejonach, w których odkryłam ponad wymiarowego rekina.

SEKS W BARZE

  • 13 maj 2011 o godz. 23:00 w kategorii

W swoim życiu wykonywałam już najróżniejsze zawody, ale kelnerką zostałam dopiero niedawno. Przyznaję się, że na razie nie nadążałam z robotą. Siedząc po drugiej stronie kontuaru, nieraz narzekałam na wolną obsługę. Teraz mam za to karę. Tak: „Nie sądź, bo będziesz sądzony”. W swojej nowej roli próbuję jakoś wyjść z impasu i w sumie mi się udaje. Ale tylko dzięki jędrnym kształtom. Raz pokręcę biodrami, to znowu położę melony na ławę (zwłaszcza kiedy gość zamówi kawę). Krótko mówiąc: jakoś sobie radzę. Czekający na realizację zamówienia zagapi się i nie przyjdzie mu do głowy, by pójść na skargę do bossa. Poza tym zauważyłam, że działam też na kolegę, który uwija się za trzech. W ten sposób wyrównuje moją ociężałość. Wojtek to prawdziwy osioł. Nie chce przez to powiedzieć, że break mu mózgu. Po prostu orze jak nakręcony. Cóż, trochę go wykorzystuję, ale w końcu nie robi nic za darmola. Od razu wiedziałam, jak go podejść. Klasycznie, po samiczemu: podsunąć mu piczkę i wszystko… tak więc poderwanie Wojtka okazało się zadaniem całkiem prostym. Nic dziwnego, skoro spędza się z kimś tyle czasu… Najprzyjemniejsze momenty zaliczaliśmy podczas liczenia utargu. To otarłam się o niego bioderkiem, to podsunęłam brodawkę prosto do garści… Wojtuś jest nie w ciemię bity i szybko domyślił się, o co chodzi,. Nie miał absolutnie nic przeciwko temu, by wzbogadzić swoje domowe menu.

SZPARKA DZIENNIKARKA cd.

Milczałam. Tym bardziej, że nie wypada mówić z pełnymi ustami. Wypluwając nasienie prezesa z przerażeniem stwierdziłam, że zapragnęłam, aby ten pokraczny i aseksualny łysielec natychmiast mnie zadowolił. Było mi wszystko jedno. Podniecenie wzięło górę nad estetyką. Bez pytania o zgodę usiadłam okrakiem na twarzy Koleckiego i kazałam mu się wylizać. Zrobił to http://zfejp.ni-.-m nastolatka i ku mojemu zaskoczeniu - z wielką wprawą. Kilka chwil po całkiem przyzwoitym orgazmie rozsądek jednak zwyciężył. Nie miałam złudzeń, że kiedykolwiek będę miała jeszcze ochotę na seks z prezesem. On pewnie był innego zdania. Na szczęście wyszło na moje i to pod różnymi względami. Zebrany materiał rzeczywiście przyniósł mi spory sukces, ale i niestety zlecenia na rozwikłanie równie trudnych i skomplikowanych spraw. Jednak teraz byłam już w o wiele lepszej sytuacji i doskonale wiedziałam, jak się do nich zabrać…

SZPARKA DZIENNIKARKA cd.

- Nie za szybkie tempo, prezesie? - powstrzymałam go. - Ja już swoje zrobiłam, teraz kolej na pana. - Prawdziwa suka z ciebie - wypalił ni z tego ni z owego. - Chętnie bym cię przeleciał, ale niezupełnie wywiązałaś się ze swojego zadania… - i tu spojrzał na dół. Tak jak chciał, położyłam mu rękę na jajach. Nie były już takie miękkie, ale za sztywno to też tam nie było. - Niech no pan pokaże, co pan tam ma - zaczęłam gmerać mu przy rozporku, a prezes mruczał z aprobatą. Zdjęte do kolan spodnie ujawniły częściową erekcję. - No, nie jest tak źle - pocieszyłam go. Z czymś takim przy odrobinie wprawy można już sobie poużywać. - No to do roboty - rozkazał. - Hola, hola… Najpierw informacje… Najwyżej mogę robić ci dobrze w tym czasie ręką - teraz i ja niespodziewanie przeszłam na ty. Miał na to ochotę, więc zgodził się bez targowania. Włączyłam dyktafon i wzięłam penisa Koleckiego w swoje ręce. Dodatkowo pozwoliłam mu pobawić się piersiami. Kiedy wyjawiał mi swoje i kolegów machloje, ja robiłam mu laskę. Sensacyjne informacje mieszały się z jękami coraz bardziej podjaranego urzędasa. Facet opowiadał mi takie rewelacje, że z wdzięczności postanowiłam wziąć mu do buzi. Od czasu, kiedy przestał bzykać spółdzielnianą sekretarkę, nikt mu chyba tego nie robił, bo zaczął wygadywać, ze jestem najlepszą dupą, jaką kiedykolwiek miał. Zrobiło mi się miło, ale odwdzięczenie się takim samym komplementem wydało mi się zbyt dużym nadużyciem.

SZPARKA DZIENNIKARKA cd.

Napełniła mnie też pewnością, że jestem dostatecznie seksowna, by wystarczyło, że się tylko rozbiorę, a prezesowi penis podniesie się pod sam nos. Nie do końca też wierzyłam w jego niedyspozycję. Wstałam i wykonując ruchy, jakie widziałam u zawodowych striptizerek, stopniowo pozbywałam się garderoby. Zaskoczyło mnie, że bez wielkiego skrępowania zdjęłam stanik i majtki. Kiedy miałam już na sobie tylko pończochy i szpilki, zbliżyłam się do Koleckiego i stawiając nogę na poręczy fotela, znalazłam się o włos (łonowy) od jego twarzy. Kołysałam się przed nim przez chwilę, a on gapił mi się w cipę, jak mechanik w podwozie ciężarówki. Miał zadowoloną minę. Przysunęłam się więc jeszcze bliżej, aż trafiłam na jego nos i delikatnie wiercąc się na nim, rozchyliłam z jego pomocą moje kochane różowe wargulki i kilka razy otarłam się łechtaczką, która odruchowo stwardniała i powiększyła się. Nie sądziłam, ze jestem jakoś szczególnie podniecona, a mimo to byłam wilgotna i zostawiałam na twarzy mężczyzny śliskie i mokre ślady. Chyba jakoś wtedy zdałam sobie sprawę, że choć prezes daleki był od ideału mężczyzny, to przy okazji i mnie robi się całkiem przyjemnie. Zupełnie jakbym używała swojego ulubionego wibratora. Tym łatwiej przychodziło mi „pracowanie nad prezesem, który rozochocił się na tyle, że złapał mnie za tyłek i jakoś niezgrabnie przywarł twarzą do mojego łona. Poczułam wsuwający się we mnie język.

SZPARKA DZIENNIKARKA cd.

.. - zaproponowałam, nie podejrzewające ten świntuch od samego początku wiedział, dlaczego zdecydował się mnie wpuścić do domu. Niewykluczone, że mogłaby pani… - wycedził, gapiąc się bez cienia zażenowania to na moje piersi, to próbując dostrzec między nogami kawałek bielizny. A jak mówiłam, siedziałam w takiej pozycji, że nie było to trudne. - Ale jeszcze raz podkreślam, mnie na tym nie zależy, a pani tak. I wtedy dokładnie, jakby załatwiał petenta w swoim gabinecie, wyłuszczył mi, czego ode mnie chce za garść informacji. Z rozbrajającą szczerością wyznał, że od dawna już nie miał erekcji i jeśli uda mi się zrobić coś, żeby mu stanął, to gotów jest ujawnić pewne tajemnice. - Czy to znaczy, że mam się rozebrać? - próbowałam jeszcze odwlec ostateczną decyzję. - Może i nie tylko się rozebrać… W końcu ja też będę musiał odkryć swoje sekrety. W każdej innej sytuacji facet dostałby po gębie i na tym by się skończyło. Jednak wtedy bardzo zależało mi na skompletowaniu materiału, po którym obiecywałam sobie, że moje akcje w pracy pójdą w górę. Zadecydowałam, że nie będę się mazać i spiszę się na piątkę, i dostanę to, po co przyszłam. Podeszłam do prezesa, kucnęłam przed nim i kładąc rękę na jego rozporku, poprosiłam o mocnego drinka. Prezes nakłamał - w spodniach naprawdę wyczuwało się totalną miękkość. Pierwsza szklaneczka whisky wypita szybko i druga sączona już powoli wyraźnie mnie rozluźniła.

SZPARKA DZIENNIKARKA cd.

- I chciałabym zrobić go jak należy. Od tego zależy cała moja kariera. - Przykro mi, ale chyba nie będę mógł pani pomóc - powiedział, ale już bez poprzedniej zaciekłej stanowczości. Był wyraźnie zmiękczony i tak samo wyraźnie zainteresowany moimi nogami. - Nie będę nalegała, ale sam pan widzi, że dziennikarze nie gryzą. - Powiedziałbym, że dziennikarki nie gryzą… a przynajmniej pani. Aż nadto wyraźnie czuć było zachętę do flirtu. Ex-prezesowi najwyraźniej nudziło się samemu w domu i właśnie sobie uświadomił, że bezkarnie może sobie tę nudę uprzyjemnić. - A może po prostu porozmawiamy prywatnie, a zapewniam pana, że zostanie to między nami. - Wie pani, moglibyśmy, ale właściwie nie wiem, o czym chciałaby pani rozmawiać z takim przeciętnym zjadaczem chleba jak ja - teraz on kokietował mnie. - Jeśli mi pan nie ufa, proszę zaproponować jakąś formę zabezpieczenia. Niech mi pan wierzy, wcale nie chcę pozbawić pana majątku, choć domyślam się, jak się go pan dorobił - wypaliłam z grubej rury. - Chcę tylko, żeby ludzie dowiedzieli się, co stracili - brzmiało to strasznie pokrętnie, i na dobrą sprawę nie wiem, jak udało mi się w końcu przekonać prezesa, że mój artykuł wcale nie musi mu zaszkodzić. Za to dowiedzie niesprawiedliwości samego systemu i mechanizmów władzy. - Właściwie, to ma pani rację, ale ja osobiście nie widzę w tym dla siebie żadnego interesu. Dlaczego więc miałbym pani o tym opowiadać? - Może mogłabym się jakoś odwdzięczyć.

SZPARKA DZIENNIKARKA cd.

Wiedziałam od kolegów, że wspomniany były prezes Kolecki alergicznie reaguje na słowo prasa, więc nawet nie starałam się umówić z nim telefonicznie. Postanowiłam, że pójdę na żywioł. Po cichu liczyłam na to, że jak mnie zobaczy, to nawet jeśli nie zechce rozmawiać o spółdzielni, to skusi się na kwadrans pogawędki z niebrzydką w końcu kobitką w kusej sukience. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że pokazując nogi po samą pupę, wpadnę we własne sidła i będę zmuszona pokazać jeszcze więcej. Koledzy mieli rację. Jak tylko Kolecki dowiedział się, że jestem dziennikarką, stanął okoniem i prawie przytrzasnął mi nos drzwiami. Byłam na to przygotowana i nie dałam się łatwo przepędzić. - Na mieście mówi się, że nie lubi pan kobiet - wyciągnęłam swój najlepszy argument. - Dziwię się, że rozsiewają takie plotki, bo taki przystojny mężczyzna jak pan nie może być nieczuły na kobiece piękno - mówiłam to do na pół łysego grubaska o twarzy jak melon, wysuwając do przodu udo obleczone w cienki nylon pończochy. Trafiłam… Drzwi uchyliły się, a świńskie oczka Koleckiego łypnęły w dół. Zostałam wpuszczona do środka. Posadził mnie w tak niskim fotelu, że moje kolana miał na wysokości swoich oczu i mógł bez przeszkód zaglądać mi pod sukienkę. - A ja dziwię się, że taka ładna dziewczyna zajmuje się takimi brzydkimi rzeczami - prezes niechcący sam zaczął interesujący mnie temat. - To mój pierwszy poważny materiał - skłamałam.

SZPARKA DZIENNIKARKA

  • 6 maj 2011 o godz. 23:00 w kategorii

Moja praktyka dziennikarska daleko wykracza poza rutynową umiejętność obsługi komputera, pozyskiwania informacji, zbierania materiałów i redagowania tekstów. W pracy wielokrotnie wykorzystywałam fakt, że jestem kobietą z krwi i kości. Pamiętam, jaka byłam zmieszana i zupełnie nie wiedziałam, co zrobić i co powiedzieć, kiedy po raz pierwszy zostałam postawiona wobec wyboru: „udzielę pani wywiadu, ale proszę mi pokazać swoje cycki. Jeszcze wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tych facetów na wysokich stołkach rajcuje możliwość pieprzenia babeczek z mass mediów. Tak się dowartościowują i łudzą, że są wtajemniczeni w świat prasy i telewizji. W ten sposób neutralizują też bolesne kompleksy wobec naprawdę popularnych i co ważniejsze, lubianych ludzi. Opowiem jedną taką historyjkę. Pracowałam wtedy nad sprawą nadużyć finansowych w pewnej spółdzielni mieszkaniowej. Zapowiadał się interesujący artykuł, ale do pełni szczęścia brakowało mi „spowiedzi byłego prezesa, który abdykował w samą porę - tuż przed wybuchem skandalu. Stary lis dobrze wiedział, kiedy podziękować i zrezygnować z dostępu do koryta. Chciałam wyciągnąć z niego, kto najbardziej skorzystał i na co przeznaczył sporą część wkładów mieszkaniowych nieświadomych malwersacji szarych obywateli, którzy przez lata cierpliwie czekali na swoje cztery kąty? Nie mieli pojęcia, że w tym czasie, gdy oni zaciskali pasa, zarząd spółdzielni balował w Kenii i na Balearach i budował sobie wille za miastem.

LUBIĘ KĄSAĆ cd.

- Czy, gdybyś miała wybrać za swojego chłopaka: Chińczyka, Szweda, czy na przykład … - …na razie nie szukam nikogo nowego, ale gdyby to robiła, to na pewno byłby to Polak. Zapewniam Cię, że żaden obcokrajowiec nie potrafi tak całować i przytulać jak nasi chłopcy! - W innych sprawach niż „przytulanie rozumiem, że lepszy jest według Ciebie na przykład Francuz… - Nie, nie! Miałam trochę znajomych przyjaciół, także Francuza. Nie umywają się do naszych chłopaków! - Uporządkujmy trochę informacji o Tobie. Wiemy już, że jesteś Polką, urodziłaś się w Krakowie. Uroda trochę po babci. Ostre ząbki i kąśliwy języczek… Lubisz onanizować się wibratorem? - A skąd wiesz, że się sama sobą bawię? - To pewne jak dwa razy dwa! Ostry języczek podobno świadczy o dużym temperamencie jego właścicielki! - Odpowiem Ci inaczej. Gdybym miała do wyboru wibrator, czy zdradzić mojego chłopaka, wybrałabym wibrator. Po pierwsze - bardziej higieniczny od najbardziej bezpiecznego seksu, po drugie - fajnie bzyczy i można go wyłączyć, kiedy ma się dość.

LUBIĘ KĄSAĆ cd.

.. - No to zostało mi po rodzicach. - Czy ostry języczek nie przeszkadza ci w uprawianiu seksu? - Musiał byś zapytać o to mojego chłopaka. - Pewnie bym usłyszał opowieść o golfie i wysokim kołnierzyku od koszuli… - Nie bardzo rozumiem?! - Takie dziewczyny z ostrym języczkiem mają najczęściej również ostre ząbki, które pozostawiają ślady np. na szyi. - No wiesz, tylko niektórzy faceci lubią być kąsani w szyję. Są też tacy, którzy wybierają zupełnie inne miejsca. - Na przykład? - Mój chłopak bardzo lubi, kiedy dobieram się do jego ucha, albo… - Nawet tego nie mów! - Nie, nie. Ta część męskiego ciała zupełnie nie nadaje się do kąsania! - Nie chciałbym być „zgryźliwy, ale czy Ty rzeczywiście lubisz używać ząbków podczas… - Owszem, owszem… - No to Twój chłopak chodzi chyba ciągle oklejony plastrami?! - No, nie jest aż tak źle! Sztuka wymaga sporego wyczucia Ja rzeczywiście lubię się trochę podrażnić łóżku, a może nawet bardziej postraszyć, że ugryzę, niż zrobić to naprawdę. To świetnie zaostrza wspólną zabawę! - Rozmowa o seksie wcale nie sprawia ci kłopotu? - A powinna? - Nie, tylko pomyślałem sobie, że tym bardziej sprawdza się moja teoria o odważnych brunetkach. Kto Ci tak wspaniale przystrzygł Twój „ogródeczek? - „Pewien fryzjer. Jest od pewnego czasu moim adoratorem i właścicielem „działeczki. - Nie wiem, czy mówisz poważnie? - Nie, tym razem żartuję. Ten pomysł na fryzurkę jest mojego autorstwa.

LUBIĘ KĄSAĆ

- Czy Ania to Twoje prawdziwe imię, czy pseudo? - A skąd Twoje wątpliwości? - Prawdę powiedziawszy, nasi Czytelnicy patrząc na te przepiękne kruczoczarne włosy, że o innych szczegółach nie wspomnę, chyba także zadają sobie pytanie, czy na pewno jesteś Polką? - Mogę Cię zapewnić, że nie tylko jestem Polką, ale jeszcze dodatkowo urodziłam się w Krakowie. Moją urodę odziedziczyłam po babci, która nie tylko miała piękny czarny warkocz, ale także przepiękne duże czarne oczy. - Co porabiasz w Krakowie? - Jak widzisz, spaceruję sobie po rynku. Odwiedzam różne ciekawe miejsca w podziemiach krakowskich kamieniczek i robię zdjęcia. - Widzę, że lubisz żartować. Czy „czarnulki są takie bezpośrednie? - Należałoby spytać „czarnulek. Jeżeli chodzi o mnie, to mam troszkę żmijkowaty języczek, więc radzę uważać! - No to teoria „bruneta żyleta jednak się chyba sprawdza… - A co to za teoria? - Poczekaj, ale to chyba ja miałem zadawać pytania? -OK. - Ile masz lat? - Mniej więcej tyle, na ile wyglądam. A wyglądam, no, jak każda kobieta na osiemnaście i …troszkę. - Jesteś już kolejną dziewczyną, która pytana o wiek zaraz coś zaczyna kręcić. Co wy z tym macie? - To może raczej, co wy faceci „z tym macie, że tak często bardzo interesuje was nasza metryka? Mnie zazwyczaj irytuje pokazywanie dowodu osobistego. Pewien mój znajomy psycholog powiedział, że to pewnie „uraz z dzieciństwa. - Ale w dzieciństwie raczej dowodu osobistego się nie dostaje.

Góra

sex porno erotyka darmowe porno filmy porno darmowe filmiki porno filmiki porno darmowe filmy porno filmy erotyczne darmowa erotyka filmiki erotyczne darmowe filmy erotyczne darmowe filmiki erotyczne darmowe sex filmy sex filmiki darmowy seks darmowe sex filmiki sex filmy seks